11.02.2012.

www.awans-zawodowy.org

Advertisement
Start arrow Prasówka arrow Brońmy małych szkół - rozmowa z Krzysztofem Baszczyńskim

Meni główne
Start
Prasówka
Przepisy Prawne
Publikacje nauczycieli
Nauczyciel stażysta
Nauczyciel kontraktowy
Nauczyciel mianowany
Nauczyciel dyplomowany
Polecane przez czytelników
Polecamy
Advertisement
Dodatki
FAQ
Archiwum
Download
Mapa Strony
Kontakt
Brońmy małych szkół - rozmowa z Krzysztofem Baszczyńskim Poleć znajomemu
 

Views : 571    

Favoured : 38

Tags : Artykuły, dla, wszystkich, nauczycieli, Prasa, Brońmy, małych, szkół, Krzysztof Baszczyński


ImageZ Krzysztofem Baszczyńskim, wiceprezesem Zarządu Głównego Związku Nauczycielstwa Polskiego, rozmawia Piotr Skura (Głos Nauczycielski 4/28 stycznia)

Do niedawna MEN jak niepodległości broniło pomysłu swobodnego przekazywania szkół fundacjom i stowarzyszeniom. Nagle jednak zmieniło zdanie, zgadzając się na ograniczenie tego rozwiązania do placówek, w których uczy się nie więcej niż 70 dzieci. Co się stało?


– Nic nie stało się nagle. Warto wrócić do genezy tego wszystkiego. Pierwotny projekt MEN, który przedstawiono nam w czasie pracy zespołu rządowo-związkowego zaraz po ostatnim strajku nauczycielskim, mówił, że samorząd może „z poniedziałku na wtorek” przekazać szkołę – z pominięciem całej dotychczasowej procedury, bez zgody rad gmin i związków zawodowych. Po negocjacjach rząd nieco zmienił swoją koncepcję, przywracając tu rolę rad gmin i związków. Wszystko więc trochę zdemokratyzowano. Potem mieliśmy kolejną turę rozmów – już tylko z udziałem ZNP. Staraliśmy się jak najlepiej przedstawić nasze argumenty. Kilka razy spotykaliśmy się z minister Katarzyną Hall i szefami klubów parlamentarnych: PO, PSL i Lewicy. Potem doszło wiele godzin prac w komisjach sejmowych. Wszędzie staraliśmy się wyjaśnić, że zawarta w projekcie filozofia polegająca na przekazywaniu wszystkich szkół, bez względu na miejsce położenia, liczbę uczniów i sytuację demograficzną, jest groźna dla systemu. Tym bardziej, że podąża za nią generalna decentralizacja nadzoru pedagogicznego. Ustawa zakładała bowiem, że nadzór miałby niewiele do powiedzenia w sprawie sieci szkolnej, programów, organizacji pracy szkoły, obsady dyrektora placówki. Gdybyśmy dołożyli do tego pomysł, by dyrektorem placówki mogła zostać osoba niebędąca nauczycielem, to rysował nam się nieciekawy obraz oświaty. Poszlibyśmy najprostszą drogą do tego, by samorządy pozbywały się szkół, państwo straciło kontrolę nad oświatą, a rodzice i dzieci miały znacznie utrudniony dostęp do edukacji. Pragnę podkreślić – nic nie stało się nagle. Rząd dojrzewał do przekonania, że zmiany idą w złym kierunku.

Mimo wszystko te ustępstwa są mocno zaskakujące. Jeszcze niedawno MEN nakręciło film dokumentalny, w którym udowadniało, że nowe przepisy mają chronić małe szkoły.
– Jednym z zarzutów stawianych związkowi było rzekome dążenie do likwidacji małych wiejskich szkół, ponieważ nie zgadzaliśmy się na przepisy pozwalające społecznościom lokalnym je prowadzić. Wzięliśmy sobie to do serca – skoro tak, to niech Sejm uchwali taki przepis, który będzie adresowany właśnie do małych szkół z określoną liczbą uczniów, znajdujących się ponadto w trudnej sytuacji ekonomicznej. W międzyczasie wypowiedział się Związek Gmin Wiejskich RP, który poparł ten kierunek myślenia. Zarówno argumenty samorządowców, ZNP, jak i klubu Lewicy pokazały, że dotychczasową drogą iść nie można. Co ważne – Sejm uznał, że kurator powinien być strażnikiem pochopnych decyzji podejmowanych przez samorząd. Warunek otrzymania pozytywnej opinii kuratora jest wentylem bezpieczeństwa.

Czym groziło uchwalanie przepisów pozwalających swobodnie oddawać szkoły fundacjom i stowarzyszeniom?
– Katastrofą. Dopiero za jakiś czas docenimy to, co udało nam się osiągnąć. Z pierwotnego projektu wynikało, że każdą szkołę można przekazać innemu podmiotowi – bliżej nie zidentyfikowanemu, a więc praktycznie każdemu. To zwykła prywatyzacja działająca w dodatku na zasadzie kuli śniegowej, ponieważ niestety w wielu gminach patrzy się na szkołę wyłącznie przez pryzmat kosztów jej utrzymania. Przekazywanie placówek wiązałoby się w dodatku z odebraniem nauczycielom wszystkich dotychczasowych uprawnień – każdy z nich mógłby cały swój dorobek zawodowy co najwyżej położyć na poduszce w czasie ostatniej drogi. Bo to nie miałoby już kompletnie żadnego znaczenia. Odgórnie określane wynagrodzenie, czas pracy i świadczenia socjalne w tego typu szkołach po prostu nie obowiązują. Powinniśmy mieć satysfakcję, że naszej organizacji udało się powstrzymać najgroźniejszy w skutkach proces. Podczas rozmów z MEN udało nam się też przekonać Katarzynę Hall do rezygnacji z pomysłu, by to każdy nauczyciel pisał program, który potem zatwierdzałby dyrektor. Teraz minister edukacji będzie w drodze rozporządzenia określał zasady i kryteria, które muszą być spełnione, by przyjąć program. Rodzice docenią wartość naszych starań. Oczywiście nowa ustawa jest daleka od doskonałości – poważnie obawiamy się m.in. o to, czy decentralizacja kompetencji kuratora nie poszła zbyt daleko.

Co teraz z małymi szkołami? Czekają je masowe przekształcenia?
– Nie. Wszystkie ogniwa naszego związku powinny teraz monitorować sytuację. Już jakiś czas temu ZNP powołał zespoły szybkiego reagowania. Niedługo po raz kolejny spotkamy się z nimi, by określić zasady poruszania się w nowym ładzie prawnym. Powinniśmy być strażnikami małych szkół. Musimy bronić ich przed urzędnikami, którzy uznają, że jeśli szkoła liczy mniej niż 70 uczniów, to trzeba ją zlikwidować. Broniąc małych szkół, bronimy praw pracowniczych. Z ustawy wynika bowiem jednoznacznie, że jeśli szkoła przejdzie w prywatne ręce, to nowy podmiot określi warunki pracy nauczycieli – wynagrodzenia, świadczenia socjalne i czas pracy. Jeśli nasze ogniwa związkowe będą potrafiły się bronić, jeśli zmobilizujemy lokalne społeczności, to nie wierzę, że ten przepis będzie nadużywany.

Czy postawa MEN i Sejmu oznacza, że związek zrezygnuje z apelu do prezydenta Lecha Kaczyńskiego o zawetowanie ustawy?
– Tak. Prośba o weto byłaby po prostu niezrozumiała. Szczególnie, że w sytuacji, gdy koalicja zgodziła się na dużą część poprawek Lewicy, weto zostałoby odrzucone. Poza tym posłowie przyjęli kilka rozwiązań naszego autorstwa. Pisanie apeli do prezydenta stałoby się więc sztuką dla sztuki.

Dziękuję za rozmowę.

[mosgoogle center}

Cytuj w artykule Preferowane Zapisz do del.icio.us

Users' Comments  RSS feed komentarz
 

Average user rating

   (0 głos)

 

Żaden komentarz nie wystawiony

Dodaj swój komentarz



mXcomment 1.0.9 © 2007-2012 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Zaloguj się





Nie pamiętasz hasła?
Konto? Zarejestruj się!
Odwiedza nas 29 gości
Sondy
Czy wyniki egzaminu gimnazjalnego, powinny wpływać na ocenę szkoły?
 

Top!